Śpiewać każdy może… 10+1

2010 Luty 4
Autor: Łukasz Malczewski

Trudno przejść obojętnie obok takiego wydarzenia, jakim niewątpliwie był hit pracowników Auchan, śpiewających o swojej firmie. Moglibyśmy prowadzić długie dyskusje o tym, czy słowa “…obrót wciąż najwyższy chcemy mieć…” pasują do piosenki “We are the world” śpiewanej dla głodujących dzieci w Afryce. To przecież kwestia smaku.

Dużo ciekawsza wydaje się reakcja firmy, która wraz z rosnącą popularnością hitu, traciła zimną krew. Panika rosła i rosła i podpowiedziała dziwne rozwiązania. Gazeta Wyborcza opisuje perypetie Piotra Miączyńskiego, który na swoim blogu umieścił wpis na temat Auchan. Już wkrótce na swojej skrzynce znalazł następujący list kierowany z działu komunikacji Auchan:

“Wzywamy do natychmiastowego usunięcia materiału i podjęcia wszelkich kroków, tak aby w sieci nie widniały treści naruszające prawo do ochrony wizerunku naszych pracowników”. W liście wyjaśnia, że w internecie bez zgody Auchan umieszczona została “piosenka nagrana przez naszych pracowników 4 lata temu na wewnętrzne spotkanie integracyjne, przeznaczona wyłącznie do użytku wewnętrznego Spółki (nie stanowiąca reklamy zewnętrznej)”. List zawiera również groźbę. “W razie niezastosowania się do niniejszego wezwania zastrzegamy możliwość podjęcia wszelkich możliwych kroków prawnych, nie wyłączając drogi sądowej”.

Próba zablokowania dalszego rozprzestrzeniania klipu przypomina blokowanie ręką wody płynącej obficie z kranu. Nie dość, że sami się ochlapiemy, to i łazienka będzie mokra. Firma przyjęła agresywną postawę, która jedynie może odbić się czkawką i przynieść kolejną falę kpin. Zamiast wyjaśnień usłyszeliśmy groźby, zamiast otwartej komunikacji – oświadczenia, zamiast przyznania się do winy – straszenie sądem. Tego typu reakcje prowadzą do dalszej eskalacji konfliktu.

A przecież wiadomo, że śpiewać każdy może

tweet na minutę – nowa miara szybkości newsa

2010 Styczeń 29
tagi: , ,
Autor: Łukasz Malczewski

Serwis Retrevo Buzzmeter, który śledzi ruch informacji na Tweeterze podał, że w szczytowym momencie internauci wypuścili 7000 tweetów na temat iPad’a w ciągu jednej minuty. TPM (Tweet per Minute) okazuje się jedną z najlepszych miar okreslających szybkość rozprzestrzeniania się informacji w sieci. Jako ciekawostkę, podam, że wynik TPM o gadżecie Apple’a został pobity przez informację o wsytąpieniu Baraka Obamy, który wspiął się na poziom 9000 TPM! Warto przy okazji wiedzieć, że średnia prędkość rozchodzenia newsów dla czytnika e-Booków Kindle (Amazon) to raptem 5 TPM.

Na wolnym rynku globalnej informacji, Apple konkuruje z Barakiem Obamą, Britney Spears, wydarzeniami na Haiti, czy nowym atakiem grypy AH1N1. W Polsce news na temat iPada zszedł z pierwszych “ekranów” serwisów www, po informacji o decyzji Tuska w sprawie kandydowania na urząd Prezydenta RP. Apple, jako jedyna firma jest w stanie wywołać zbiorową histerię i pokonać w walce na newsy największych celebrytów, myślicieli i polityków.

iPad-am na kolana.

PS: Dzięki dla Goldiego za inspirację.

Me, myself and iPad

2010 Styczeń 27
tagi: ,
Autor: Łukasz Malczewski

Uległem. Nie było innego wyjścia. O 20.30 zobaczyłem oficjalną wersję tableta Apple’a.  Tajemnice, plotki, niedomówienia i prowokacje.  Wykradzione zdjęcia, przecieki, amatorskie filmy i grafiki. To wszystko nakręcało spiralę pożadania milionów.

Rozszerzone źrenice, pot na czole i karku, nerwowy stukot palcami i przecieranie oczu. Objawy choroby? Wydaje się, że Apple infekuje mocniej niż grypa. Miliony osób na całym świecie czeka przed ekranami komputerów na pierwsze zdjęcia, pierwsze gesty Jobsa, pierwsze funkcje. Emocje. Apple jak nikt potrafi zarządzać emocjami.

Dziwne, że żaden guru marketingu nie wymyślił nazwy definiującej sposób komunikacji firmy z Cupertino. Propozycji może być kilka: Mystering (mystery + marketing), Emotional marketing, Seductive marketing, iMarketing.

Czy ktoś ma nowe propozycje?

PS: Nie wiedziałem, że internet można trzymać bezpośrednio w dłoni.

Gdzie kij nie może i marchewka też…

2009 Grudzień 28
Autor: Łukasz Malczewski

W ramach prezentu świątecznego TED udostępnił kilka wystąpień “gorących umysłów” naszej planety. W związku z tym, że w okresie bożonarodzeniowym motywacja troszkę więdnie, zainteresowałem się prezentacją Daniela Pinka “The surprising science of motivation”. W trakcie kilkunastominutowego wystąpienia autor przekonuje, że typowe podejście do motywacji stosowane w większości firm jest całkowicie niezgodne z wynikami badań prowadzonych przez naukowców. Okazuje się, że w przypadku pracy wymagającej intelektualnego zaangażowania i wykorzystania umiejętności myślenia w nieprzewidzianych warunkach (cognitive skills) motywacja oparta na finansach całkowicie się nie sprawdza, a co więcej wpływa negatywnie na efekty pracy! Według przeprowadzonych badań, wyższe wynagrodzenie proponowane za wykonanie zadania, dawało gorszy rezultat. Mimo oczywistych rezultatów badań, biznes robi swoje :)

Daniel Pink przekonuje, że w przypadku zadań wymagających wykorzystania naszej wiedzy i doświadczenia oraz podejmowania “życiowych” decyzji (klasyczny przykład candle problem), ważniejsze okazuje się odwołanie do potrzeby autonomii, niezależności, wyższego celu, realizacji dążeń i samospełnienia. Być może w sytuacji zadań wymagających pracy głową lepiej korzystać z doświadczeń alpinistów, niż osób stojących przy taśmie produkcyjnej.

Extreme Experience

2009 Grudzień 11
Autor: Łukasz Malczewski

Fakt, że środowisko graczy powinno zostać zbadane przez socjologów jest faktem niezaprzeczalnem. Ale to co wyczynia ten człowiek klasyfikuje się do badań psychiatrów! Maniak gier komputerowych udowadnia, że bawić można się wszędzie. A zabawa jest tym lepsza, że łączy się również ze sportem eksptremalnym. Trudno stwierdzić, czy mamy doczynienia z kolejnym superbohaterem, czy kimś klasyfikującym się do szpitala? Spot w wirusowym tempie rozprzestrzenia się w sieci. Wyjątkowość zdarzenia wciąga i intryguje. Film jest świetnym przykładem dowodzący, że doświadczenia użytkowników (zwłaszcza ekstremalne) to “mięso” komunikacji wirusowej. Wizję rozszerza Epson ;)

Be to Be or Be to See? Oto jest pytanie

2009 Grudzień 4
Autor: Łukasz Malczewski

Na Business.com pojawił sie najnowszy raport “2009 B2B Social Media Benchmarking Study”. Niestety dotyczy rynku amerykańskiego, ale na podstawie wyników możemy określić główne trendy w obszarze wykorzystania “narzędzi społecznych” w firmach z rynku korporacyjnego (B2B) i konsumenckiego (B2C). Co ciekawe, to firmy kierujące swoją ofertę do rynku przedsiębiorstw są aktywniejsze w obszarze adaptacji social media. Poniżej kilka statystyk:

  • 81% ankietowanych firm przyznaje się do prowadzenia kont firmowych na portalach społecznościowych.
  • 75% firm prowadzi mikroblogi
  • 74% firm prowadzi blogi
  • 61% firm monitoruje poczynania konkurencji za pośrednictwem portali web 2.0
  • 49% firm prowadzi społeczność internetową dla klientów
  • 36% firm prowadzi rekrutację za pośrednictwem mediów społecznych

Szczegółowe zestawienie konkretnych aktywności i porównanie do rynku konsumenckiego znajdziecie tutaj.

Wszyscy jesteśmy artystami

2009 Grudzień 3
Autor: Łukasz Malczewski

Za 3 tygodnie na półki sklepowe trafi najnowsza ksiązka Setha Godina. Już teraz w sieci można natrafić na “przecieki” dotyczące “Linchpin” zgrabnie uwalniane przez samego autora. W poprzednich książkach Godin udowadniał, że wszyscy jesteśmy marketerami (Purple Cow), w innej, że wszyscy jesteśmy liderami (Tribes). Teraz przekonuje nas, że każdy z nas ma potencjał bycia artystą. Dlaczego? Ponieważ, każdy z nas działa w branży, w której liczą się emocje – zaangażowanie duszy i serca (autor mówi o Emotional Work). Tytułowy “Linchpin” (zawleczka, podpora, zatyczka) to osoba w organizacji, którą trudno zastąpić. Ktoś, kto posiada umiejętności “nie-do-podrobienia”, “nie-do-zastąpienia”. Jest to tym bardziej ciekawe, że większość szefów jest przekonana o możliwości zastąpienia każdej osoby na inną.

Wiele osób zarzuca Godinowi, że właściwie pisze ksiązki o niczym. Treść jest tak nadmuchana, jak efektowny balon. Wnioski to raptem skrawki myśli wyrzucane przez autora niczym naboje z kałasznikowa. Pisze efektownie, często efekciarsko, pozostawiając czytelników z okrzykiem WOW na ustach. Po dłuższej refleksji okazuje się, że pozostajemy z niczym. Godin nie odpowiada na pytanie, w jaki sposób mamy stać się liderami, w jaki sposób tworzyć historie o produktach (Marketers are Liars), w jai sposób być liderem. Godin daje inspiracje do dalszych poszukiwań. Wskazuje kierunek kolejnych studiów i motywuje do rozwoju. Książki pozostawiają nas w poczuciu niedosytu. Pytanie, czy będziemy chcieli sięgnąć po więcej?

PS: Przy okazji możemy śledzić, w jaki sposób Seth uruchamia grupę ewangelistów, głoszących dobrą nowinę o jego produktach (ideach, książkach). Ja już się uzależniłem. Dodatkowo, każda z osób, która wesprze działalność instytucji charytatywnej wskazanej przez autora, otrzyma elektroniczną wersję książki, zanim pojawi się na półkach. Przyłączcie się.