Pod koniec lutego br. nielicznej grupie użytkowników poczty Google wyparowała cała poczta, łącznie z zakładkami i kontaktami. Na forach podniosła się wrzawa. To naturalne. Reakcja firmy była natychmiastowa. W komunikacie podano, że problem jest marginalny, bo poszkodowanych jest raptem 0,08% posiadaczy skrzynek GMAIL. No i właśnie, problem w tym, że ten margines to 150 tysięcy osób, co sięga populacji średniej wielkości miasta w Polsce.
Czy wraz ze wzrostem liczby klientów i zer w rachunku zysków, rośnie również poziom arogancji dużych przedsiębiorstw. Wystarczy wspomnieć pamiętny kryzys TP SA z “Błękitną Linią”. Przecież wówczas problem dotyczył raptem 1% osób, czyli prawie 100 tys. klientów “tepsy”. Google niebezpiecznie nabiera cech skostniałej korporacji, przed czym skutecznie bronił się tworząc unikalną kulturę organizacyjną. Chyba, że w genach kolosa po prostu wytwarzają się “niebezpieczne” powiązania, które wpływają na poziom arogancji?
Dotychczas Google był pieszczochem mediów i różnej maści geeków. Mam nadzieję, że tak pozostanie, ale wraz ze wzrostem skali działania rośnie też potencjał kryzysowy, na który należy być wyczulonym.
Jak za darmo to nie ma SLA, chyba naturalne…. pisze z czystego szacunku dla tych, którzy nawet prywatnie używają płatnych kont (a to grosze kosztuje)… nie jest to w moich oczach arogancja a jedynie odkrycie prawdy w postaci stosownego punktu regulaminu, który każdy użytkownik gmail’a deklaruje że czytał i zaakcpetował…