Trudna sztuka konwersacji

U podstaw idei Web 2.0 leżało założenie, że internauci mają wreszcie możliwość sami być twórcami treści. Spełniło się marzenie o platformie wolnej wymiany myśli, treści, wiedzy, etc. Idyliczne założenia zostały zweryfikowane przez rzeczywistość. Okazało się, że mimo posiadania wyrafinowanych technologii, sami internauci nie mają wiele do powiedzenia, nie chcą wymieniać wiedzy, animować dyskusji – wejść w dialog. Oczywiście, że jest masa przykładów pozytywnych, ale chciałbym skoncentrować się na fundamentalnym problemie przed jaki stoją obecnie osoby, firmy, instytucje, które chcą korzystać z możliwości social media… co zrobić, żeby zaangażować społeczność internautów do rozmowy, dzielenia się informacjami, opiniami, sugestiami. Jak wykształcić swoistą kulturę dialogu, która nie będzie opierała się na oszczerstwach, podkładaniu świni, wylewaniu pomyj, a prowadziła do kreatywnego rozwiązywania problemów, etc.

W sytuacji braku konwersacji, pada idea Web 2.0. Bez dyskusji nie ma zaangażowania, bez zaangażowania nie ma społeczności. Ten blog może być świetnym tego przykładem 🙂 Na razie stanowi jedynie tablicę ogłoszeniową.

Szukam dobrych przykładów animowania dyskusji. HELP ME!

PS: Burza wokół Twittera i masowe zainteresowanie biznesu „ćwierkaniem” może wynikać z jednego: Twitter daje daleko większą możliwość kontroli komunikatów wysyłanych do internautów, niż inne narzędzia społecznościowe, które dają szansę dyskusji i wolnej wymiany opinii. Twitter to nic innego, jak kolejna tablica ogłoszeniowa. Co zrobić, żeby stała się inspiracją do dialogu? Co zrobić, żeby sprzyjała angażowaniu do dalszych działań?

Advertisements

2 thoughts on “Trudna sztuka konwersacji

  1. Olaf Krynicki pisze:

    Ale jak dyskutować skoro do dyspozycji mamy 160 znaków? Jak wyrazić myśl w formie smsa? Zanika moja fascynacja Twitterem i w ogóle Web 2.0. Uciekamy od rzeczy, w które reprezentuja wartość i wiedzę, czyli od książek. Tam się wszystko zaczyna i tam się wszystko kończy. Guy Kawasaki, jeden z guru komunikowania w sieci, jest promotorem treści, owszem, często pełnych wiedzy czy nowego spojrzenia na wiele problemów. Ale i on nie unika błędów i swoje posty traktuje jak przyczepianie plakatu do afisza. Często nic z tego nie wynika. A w komunikowaniu chodzi o jakość treści a nie jej ilość. Współczesna komunikacja zaczyna sie gubić. Szuka nowych form, dróg, narzędzi – to dobrze. Wprowaza jendak też dużo zamętu i szumu. Odnoszę wrazenie ze Web 2.0 to pewna moda, pewien styl bycia w sieci. Dzis Twitter i Facebook, jutro zupelnie cos innego. Bo siec jak świat – nie znosi nudy i marazmu.

  2. Łukasz Malczewski pisze:

    Nie przekreślam Web 2.0 i jako idea, która uruchamia morze umysłów jest według mnie słuszna i wartościowa. Tylko poza narzędziami (bo tak trzeba traktować Twittera, Facebooka, LinkedIn, etc.) powinniśmy pracować nad kulturą organizacyjną sprzyjającą wymianie pomysłów, informacji, wiedzy. Tylko wtedy te narzędzia będą wykorzystane we właściwy sposób.
    PS: Śrubokręt jest generalnie wartościowy, ale czasami można nim zrobić „kuku”.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: