Monthly Archives: Marzec 2010

Test na certyfikowanego dupka

Jeśli zauważyłeś, że pokazując się w pracy wiele osób ucieka na Twój widok. Jeśli spotykając swojego współpracownika odczuwasz jedynie pogardę. Jeśli w trakcie rozmowy z kolegą myślisz tylko o tym, by jak najmocniej mu dokopać i sprawić, by zamienił się w karalucha…. powinieneś wykonać test sprawdzający, czy nie jesteś certyfikowanym dupkiem.

Robert I. Sutton, profesor Uniwersytetu Stanforda, skrobnął swego czasu książkę „No Asshole Rule” (polskie wydanie pojawiło się kilka miesięcy temu na półkach księgarskich), w którym opisuje korporacyjny żywot z rasowymi dupkami. No i faktycznie, czy w naszej zawodowej pracy, nie natknęliście się na certyfikowanego palanta, który uprzykrza życie i robi wszystko, by dzień pracy zamienił się w koszmar. Obcując z nim czujecie się gorsi, niepewni, zmieszani i nijacy. Klasyczny firmowy dupek zazwyczaj ogniskuje swoją niechęć na tych niższych rangą, jednocześnie adorując tych na szczycie.

Dlatego… jeśli chcesz sprawdzić, czy sam nie zamieniasz się w osobą określaną mianem „asshole”, wejdź tutaj:

http://electricpulp.com/guykawasaki/arse/

Otagowane ,

Marketingowa retrofilia

Do wpisu zainspirowała mnie najnowsza płyta Ani Dąbrowskiej „Ania Movie” w klasycznym dla wokalistki stylu  „słodkich lat 50-tych”, złożona z coverów przebojów filmowych. Temat być może weekendowy, ale skłaniający do rozważań na temat wykorzystania stylu retro, jako podstawy tożsamości wielu produktów, które pojawiły się w ostatnim czasie na rynku. Grzebanie w przeszłości może się okazać dobrą inspiracją nie tylko dla świata mody (styl vintage), ale również wzornictwa przemysłowego i reaktywacji wielu brandów.

Wystarczy rzucić okiem na nową „pięćsetkę” fiata, która szturmem podbija europejskie drogi. W ciągu ostatnich dni Citroen zapowiedział debiutDS3 następcy klasycznego modelu DS, zwanego przez wyznawców marki Boginią.

Według założeń producenta ma on konkurować z jeszcze sławniejszym MINI, który wypełnia obecnie salony BMW. Można się zastanawiać, czy ten swoisty „recykling” wynika z braku pomysłu, czy też faktycznie wnosi nowe, świeże spojrzenie tłumacząc nowoczesność w inny sposób. Trudno jednak się nie zgodzić, że umiejętne nawiązanie do historii marki jest świetnym sposobem podtrzymania narracji marketingowej i kreowania „opowieści” wokół produktu. Co ciekawe kilku producentów w imię przywrócenia stylu retro podjęło się karkołomnego zadania podniesienia dawnych bohaterów z grobu. Swoisty dialog z klasycznym stylem podejmuje TAG Heuer angażując do kampanii Steve’a McQueena, który stał się twarzą jednego z modeli zegarków. W spocie rozmawia z Lewisem Hamiltonem.

Nie ma wątpliwości, że retro przestało być elementem tożsamości naszych dziadków, ale stało się formą wyrazu młodzieży AD 2010, która bawi się przy jazzie, jak za czasów Tyrmanda. Wraca do mocnych rogowych opraw Ray Ban. Fotografuje Olympusem PEN. Przerzuca się na skutery Vespa (takie włoskie Osy) i co jeszcze… Nie wiem, nie nadążam za modą.

Wszystkim, którzy chcą być na bieżąco ze stylem retro polecam stronę http://www.retrofilia.pl

Otagowane , , , , , , ,

Sztuka jazdy na słoniu

Próba dokonania zmiany społecznej, firmowej, czy osobistej przypomina jazdę na słoniu. Proste szarpnięcie lejcami nie wystarczy, by skierować potężne zwierze na właściwą ścieżkę – przekonują w swojej najnowszej książce Dan i Chip Heath (wcześniej znani z betsellera Made to Stick). Kilka dni temu na półki księgarskie, foldery Amazona, czytniki e-booków i google books trafiła pozycja zatytułowana SWITCH. Mówi o procesach zmian, przez które przechodzą jednostki, grupy społeczne, przedsiębiorstwa. Autorzy przekonują, że każdą zmianą rządzą dwie strony: racjonalna i emocjonalna. Pierwszą porównują do umysłu jeźdźca, drugą do słonia. Na łamach książki mozemy dowiedzieć się, co zrobić, żeby wytyczyć kierunek zmian i co istotne zmotywować słonia, by podążał według założeń.

Nie znam treści całej książki, ale bracia Heath (jako instytucja na rynku doradztwa w tematyce zarządzania) udostępnili ciekawe zbiory informacji (udostępniane for free), które zachęcają do zapoznania się z pozycją.

Warto poświęcić również kilka zdań na opis promocji książki, która może być traktowana jako standard współczesnego marketingu wydawniczego.

Produkt: Książki o zarządzaniu mające zacięcie naukowe podaje się w sosie popularnym (Funky Business, Freakonomics, Blink, etc.) Mają być jak powieść sensacyjna Dana Browna i przyprawiać o rumieńce. Najgorsze przekleństwo to dostać łatkę książki akademickiej 🙂

Promocja: …to mieszanka word of mouth, kampanii PR i community relations. Najważniejsze to zasiać w społęczności plotkę o nowej książce, dać gryza w postaci pierwszego rozdziału, po którym jesteśmy jeszcze bardziej głodni no i… zainfekować media. Co ważne książka to tylko dodatek do setek innych materiałów – szkoleniowych, poradnikowych, doradczych, etc. Hmmm sam jestem częścią trybów machiny promocyjnej, ale jakoś mi to nie przeszkadza 🙂

Dystrybucja: wykorzystuje unikalne możliwości sieci i nowych rodzajów prezentowania treści. Opiera się na niedostępności w pierwszej fazie dając przekonanie o tym, że mają ją jedynie wyjątkowi. Podsycanie apetytu jest mordercze.

Cena: zawsze za wysoka… :), ale wystarczy spojrzeć, że trudno okreslić faktyczną cenę książki. Wchodząc w posiadanie zapisanego papieru mamy faktycznie dostęp do wielu różnych treści… dostęp do dyskutujących osób, unikalnej treści ćwiczeń, przykładów

Otagowane , , ,