Monthly Archives: Październik 2010

Pracodawcę poznaje się po tym jak kończy

Wczoraj posadę stracił Daniel Castellani, trener polskiej kadry siatkarzy. Nie byłoby w tym nic dziwnego, (nasza ekipa na mistrzostwach we Włoszech nie weszła nawet do pierwszej „dziesiątki”), gdyby nie fakt w jaki sposób PZPS pożegnał się z argentyńskim szkoleniowcem. Informacja o decyzji Związku przyszła sms-em. Wyjaśnienia dotyczące formy wypowiedzenia są dwa – miłość do technologii i tradycja:

1. Związek jako pierwszy na świecie, wprowadza nowe technologie w komunikacji z pracownikami adaptując je do procedur HR.

2. Związek nawiązuje do szczytnych tradycji polskiego sportu, zwalniając trenera przy wykorzystaniu mediów elektronicznych (Grzegorz Lato zwolnił Benhakkera za pośrednictwem TVP na oczach milionów widzów).

Być może prezesi naszych związków sportowych nie znają procedur prawnych związanych z wypowiedzeniem warunków umowy (to rozumiem :)), ale samo odejście pracownika również trzeba umieć zakomunikować. W końcu ma to wpływ na motywację, poczucie zaangażowania i relacje z resztą zespołu. Zmiana sternika (menedżera/kapitana/przywódcy) to wydarzenie, które wymaga odpowiedniego procesu informacyjnego, który jest nastawiony na zapewnienie ciągłości działań, utrzymanie dalszej aktywności, no i co istotne… zachowanie spójności zespołu.

W sytuacji zmian na najwyższych stanowiskach pojawia się naturalny niepokój personelu związany z przyszłością. Korytarze wypełniają pytania: co będzie ze mną? kto będzie nowym szefem? czy dotychczasowe ustalenia są wiążące? co mam robić dalej? czy mam szukać nowej pracy?

M.in. na te pytania będą musieli odpowiedzieć działacze PZPS. Medialna wrzawa nie pomoże w komunikacji wewnątrz zespołu. Nie wpłynie również na wizerunek stabilnej organizacji, która poprowadzi nasz zespół do kolejnych zwycięstw. Prawdziwego pracodawcę często poznaje się po tym jak kończy.

Otagowane , , ,

Rafa koralowa innowacji

W najnowszym wydaniu magazynu WIRED (październik 2010) mamy niepowtarzalną okazję przeczytać wspólny wywiad ze Stevenem Johnsonem i Kevinem Kelly (jak im się udało zebrać takie głowy w jednym miejscu). W swoich najnowszych książkach obaj eksplorują temat innowacyjności, analizując historię przełomowych odkryć. Starają się wyjaśnić, jakie środowisko sprzyja rozwojowi innowacji, staje się akceleratorem idei, które zmieniają świat. Przy okazji obalają kilka mitów związanych ze źródłami innowacyjności.

Obie pozycje to faktycznie krytyka mitu „samotnego wynalazcy”, geniusza, który w piwnicy tworzy epokowe rozwiązania. Jest to tym ciekawsze, że to przekonanie o „geniuszu” jest podtrzymywane przez cała kulturę zachodnią. Johnson przekonuje, że motywem innowacji nie jest spodziewany zysk, czy konkurencyjność. Zdecydowana większość idei pochodzi z otwartych, „pozarynkowych” sieci – jak to ładnie określa raf koralowych innowacyjności, gdzie istnieje ekosystem sprzyjający wynalazczości. Jak mówi Kelly: „we should think of ideas as connections, in our brains and among people. Ideas aren’t self-contained things; they’re more like ecologies and networks. They travel in clusters.”

Kelly mówi również o swoistym rytmie adaptacji przełomowych idei, właściwym czasie ich upowszechniania. Często zdarza się, że przełomowe wynalazki grzęzną na strychu, bo po prostu przerastają swój czas. Tak było chociażby z daktyloskopią, czy wspominanymi w wywiadzie naukami o genetyce Mendla. Dopiero grupa „kolektywnych umysłów” jest w stanie upowszechnić te idee. I znowu powołując się na Kelly’ego: „Innovating is about more than just having the idea yourself; you also have to bring everyone else to where your idea is.”

W wywiadzie pada również pochwała dla eksperymentów, które są nieodłącznym procesem innowacji. Bez porażki nie ma wynalazków. To one dają motywację do zmiany. Kelly mówi: „To create something great, you need the means to make a lot of really bad crap.”

Kevin Kelly o nowej książce „What technology wants”

Steven Johnson o nowej książce „Where good Ideas come from” (cudo)

Otagowane , , , ,

Wyrazistość zależy od pytań

Przedstawiciele wielu firm zastanawiają się nad tym, w jaki sposób budować swoją wyrazistość? W sytuacji, gdy na rynku istnieje wiele, podobnych produktów, dostarczanych w identyczny sposób, sen z powiek spędza myśl, o tym jak być zauważonym. Problem w tym, że menedżerowie najczęściej grzęzną na poziomie rozgryzania metodyk pozycjonowania, porównywania, analizie, etc.

W procesie poszukiwania wyrazistości kluczowe wydają się dwie kwestie: umiejętne zadawanie pytań i szczerość wobec siebie, swojej firmy i jej produktów. Jakie pytania powinniśmy sobie zadać?

  • Co by się stało gdyby Twoja firma/produkt/rozwiązanie nie powstały?
  • Dlaczego Twoja firma istnieje? Simon Sinek twierdzi, że konsumenci nie kupują tego CO robisz, ale DLACZEGO to robisz?
  • Co straciłby świat, gdyby Twoja firma zniknęła z rynku?

Jeśli odpowiedzieliśmy na te pytania (jeśli Wam się udało) macie podstawy do tworzenia wyróżników firmy. W poszukiwaniu złotego runa, nie starajmy się jednak koncentrować na elementach, które nie znaczą nic dla naszych klientów, lub są dostarczane przez wszystkich, bo w ten sposób możemy sięgnąć jedynie po złoto głupców.