Tag Archives: ewangelizacja

Kiedy Steve będzie świętym?

Jest rok 3001. Steve wreszcie trafił na ołtarze wyniesiony przez ponad tysiącletni kościół wiernych wznoszących modły do jabłka. Brrrr. Przerażająca wizja, ale po lekturze książki „Być jak Steve Jobs” mam nieodparte wrażenie, że SJ karierę skończy jako święty. Nie dlatego, że jest dobry i wszyscy go lubią, ale że idzie własną drogą. Właściwie sam karczuję sobie tę drogę.  Opowieść o twórcy Apple to historia niemal biblijna (każdy rozdział wieńczą nauki Steve’a). Rzecz o facecie, który dzięki maniakalnemu uporowi, braku kompromisów i szerokiej wizji stworzył swój świat. Może nie w 7 dni, ale jaki… perfekcyjny. Przynajmniej dla niego!

Zwróciłem uwagę na 3 kwestie:

  1. Porażki uczą nas więcej niż sukcesy. innowacje powstają na bazie eksperymentów.
    Jobs zanim wszedł na szczyt upadł kilkukrotnie. To z upadków wyciągał najlepsze wnioski i to na gruzach budował swoje imperium. Najciekawszy wydaje się proces eksperymentowania z NEXT-em, czy Cube-m. Bez tych porażek nie byłoby zespołu Apple i myśli designerskiej jabłka.
  2. Na produkt trzeba patrzeć przez pryzmat doświadczeń klientów.
    Henry Ford powiedział, że…. gdybym zapytał ludzi jak chcą się poruszać, odpowiedzieliby, że potrzebują szybkiego konia. Pytając ludzi o zdanie możemy tylko otrzymać oczywiste odpowiedzi. Nowe, kreatywne rozwiązania opierają się na obserwacji i analizie doświadczeń klientów z użytkowania produktu. Projektując produkt, czy usługę zastanówmy się, jakie pozytywne doświadczenia wyniesie klient. Doświadczenie to początek dobrego „word of mouth”. 
  3. Innowacje to umiejętność integracji wielu pozornie nieprzystających elementów.
    Jobs przyznaje się do tego, że nie przestrzega siódmego przykazania. Kradnie. Czerpie z wielu różnych źródeł i umiejętnie składa je w postaci nowych produktów, rozwiązań. Nie ma debiutu Apple’a, któremu nie towarzyszą głosy okradzionych z kreatywnej myśli. Tak powstał pierwszy iPod. Mały dysk + ekran + kółko.
Reklamy
Otagowane , , , , , , ,

4E za 4P

Za pośrednictwem mojego kolegi, którego serdecznie pozdrawiam, dotarłem do opracowania Briana Fetherstonhaugha, szefa OgilvyOne WorldWide na temat zmiany podejścia do klasycznego Marketing Mix. Autor podkreśla, że klasyczne 4P (Product, Place, Price, Promotion) zupełnie nie odpowiada obecnej sytuacji, gdzie marketerzy schodzą w cień, a konsumenci przejmują pełnie władzy. W środowisku, gdzie zaufanie klientów, czas wyboru produktu i poziom uwagi odbiorców wciąż spadają, a liczba nowych produktów i szum informacyjny wciąż rośnie – to właśnie klienci przejmują kontrolę (Power to The People).

„Pierwszy” w OgilvyOne Worldwide sugeruje, że powinniśmy stworzyć nowy zestaw mieszanki marketingowej i pozbyć się balastu 4P, który zupełnie nie przystaje do rzeczywistości.

Experience za Product

Klienci nie wybierają zestawu funkcjonalności, ale konkretne doświadczenie z nim związane. Marketerzy powinni koncentrować się na odczuciach klienta, które towarzyszą mu przy korzystaniu z produktu. Sięgając po konsolę Wii, wchodzimy w świat rozrywki i relaksu, przekraczając próg Almi Decor nie kupujemy kredensu, ale coś, co podkreśla atmosferę domu, sięgając po buty Nike stajemy się częścią większej społeczności.

Everyplace za Place

Klienci tworzą własne ścieżki dotarcia do produktu, omijając klasyczne sieci dystrybucji. Wkraczamy na wielki targ Allegro, sięgamy po iTunes wybierając muzykę, naciskamy klawisze telefonu korzystając z banku. To my przejmujemy kontrolę nad dotarciem do produktu, w dowolnym miejscu i czasie.

Exchange za Price

Klienci dają producentom swoją uwagę, zainteresowanie, przyzwolenie. Cena przestała być kształtowana jedynie przez koszty wytworzenia, ale jest zbiorem określonych wartości. Pomiędzy firmą a konsumentem dochodzi do swoistej wymiany niepoliczalnych cech. Klient daje swoją uwagę, zainteresowanie, producent rewanżuje się produktem wzbogaconym o okreslone wartości. Wystarczy spojrzeć na MyStarbucksIdea.

Evangelism za Promotion

Klienci uodparniają się na klasyczną promocję, stając się współtwórcami oferty. Poprzez zaangażowanie ich i włączenie w proces rozwoju produktu, usługi czy rozwiązania prowadzimy proces ewangelizacji. Szczegóły znajdziecie w poprzednich postach. Chociażby tutaj.

Otagowane , ,

Ewangelia 1: Robin J. Fisher ma władzę

18 lutego 2007 r. Robin J. Fisher zasugerował na stronie internetowej www.IdeaStorm.com, że wszystkie modele laptopów Dell powinny zostać wyposażone w przeglądarkę internetową Firefox, głównego konkurenta Internet Explorera dostarczanego przez Microsoft. Do dzisiaj wpis doczekał się 1473 komentarzy i zyskał 104 209 pozytywnych punktów w rankingu użytkowników, którzy mają możliwość głosowania za lub przeciw temu pomysłowi.

IdeaStorm stanowi forum stworzone przez firmę Dell, które pozwala użytkownikom komputerów sugerować pomysły na poprawę serwisu, produktów i rozwiązań amerykańskiego producenta sprzętu informatycznego. Decydując się na powołanie IdeaStorm, Dell dał głos społeczności użytkowników z całego świata, którzy całkowicie za darmo pomagają poprawić jakość serwisu, informują o problemach, inspirują nowe pomysły promocyjne i podpowiadają, co zrobić, żeby użytkownicy mieli większą satysfakcję z korzystania z produktów Della. To właśnie platforma daje szansę wolnej wymiany opinii, sugestii i dialogu miedzy użytkownikami a samą firmą.

Czy Robin J. Fisher tworzy armię ewangelistów firmy Dell? Trudno stwierdzić, czy tak właśnie się czuje, ale z pewnością aktywnie pomaga poprawić jakość oferty i sugeruje nowe rozwiązania, które być może przyczynią się do pozyskania nowych klientów.

Ewangelista marki to osoba, która spontanicznie i z zaangażowaniem głosi dobrą nowinę na temat produktu lub usługi. Czy oczekuje za to profitów finansowych? W żadnym wypadku, robi to całkowicie za darmo, czerpiąc korzyści wynikające z przynależności i statusu. Czuje się częścią większej społeczności, która wyznaje podobne wartości. Ewangelista nie jest jedynie wpływową jednostką w swoim kręgu przyjaciół, osobą rozprzestrzeniającą informacje, czy typem „wszystko-wiedzącego” eksperta. Cechuje go pasja w przekazywaniu wiedzy o produkcie oraz najwyższy stopień lojalności.

Zasada: Konsumenci mają władzę
Podobnie jak Robert J. Fisher, konsumenci oczekują włączenia się w proces powstawania produktu i tworzenia oferty, która wpisze się w ich potrzeby. Nie ważne, czy jest to nowy laptop, kubek z kawą, buty sportowe, czy samochód. Współudział zapewnia emocjonalną łączność pomiędzy marką a użytkownikiem produktu. Daje konsumentowi poczucie, że jest współtwórcą produktu.

Otagowane , , ,